Otwiera się w nowej karcie
Biuro Nieruchomości Freedom Lublin Mełgiewska

Europejski Raport Trendów Mieszkaniowych 2025

Europejski Raport Trendów Mieszkaniowych 2025, wykresy i dane.

Mieszkanie to temat, który rzadko kończy się na „podoba się” albo „nie podoba się”. Nawet jeśli komuś jest dobrze, prędzej czy później pojawia się myśl o kolejnym kroku. Więcej przestrzeni, lepszy układ, spokojniejsza okolica, niższe koszty utrzymania. Czasem to marzenie, a czasem bardzo praktyczna decyzja, którą odkłada się miesiącami bo trzeba ją po prostu dobrze przemyśleć.

Europejski Raport Trendów Mieszkaniowych 2025 REMAX jest ciekawy właśnie dlatego, że patrzy na nieruchomości z perspektywy ludzi, a nie tylko cen. To nie jest tekst wyłącznie o rynku. To opowieść o tym, jak dziś mieszka Europa, co daje mieszkańcom komfort, co przeszkadza, co skłania do przeprowadzki, a co sprawia, że zostajemy tam, gdzie jesteśmy.

I to jest ważne także w Polsce. Bardzo łatwo patrzeć na mieszkaniówkę wyłącznie przez własne doświadczenia, lokalne ceny i rozmowy „z sąsiadami”. Tymczasem Europa bywa świetnym lustrem. Pokazuje, które zjawiska są tylko lokalnym tematem, a które są szerszym trendem. A gdy coś staje się trendem europejskim, to zazwyczaj wcześniej czy później zaczyna być widoczne również u nas.

Europa będzie tłem i punktem odniesienia, a polski kontekst pojawi się tam, gdzie realnie pomaga przełożyć liczby na codzienne decyzje.

Zaczynamy od podstawowego pytania, które ustawia cały raport:

Jak bardzo Europejczycy są zadowoleni ze swoich warunków mieszkaniowych?

Europa w większości lubi to jak mieszka. Nie w sensie „wszyscy żyją w idealnych warunkach”, tylko w tym bardzo ludzkim znaczeniu: „mamy swoje, jest w miarę wygodnie, da się żyć”.

W skali całej Europy 77% respondentów deklaruje, że jest zadowolonych lub bardzo zadowolonych ze swojej sytuacji mieszkaniowej. I to jest wysoki wynik, który mówi wprost: mimo kosztów, zmian, inflacji i dyskusji o rynku, dla większości ludzi mieszkanie nadal jest stabilnym fundamentem.

Kto jest w czołówce, a kto ma gorzej?

W raportach uwielbiam właśnie to, że one zdejmują z oczu „wrażenia” i pokazują konkretne różnice między krajami.

Najwyższy poziom satysfakcji ma Holandia: 85%. Za nią idzie grupa krajów, które też wyglądają bardzo mocno: Austria, Rumunia, Szwajcaria, Luksemburg (po 81%), a dalej Włochy (80%) i Słowenia (80%). To taki europejski „top”, gdzie zadowolenie trzyma wysoki poziom.

A teraz najważniejsze z naszej perspektywy: Polska jest dokładnie w tej solidnej, dobrej lidze środka. Mamy 79% satysfakcji, czyli wynik bardzo bliski krajom z górnej części zestawienia. To ważne, bo pokazuje, że Polska nie jest w raporcie „krajem wiecznego problemu mieszkaniowego”, tylko miejscem, gdzie większość ludzi ocenia swoją sytuację pozytywnie.

Na drugim biegunie widać kraje, w których zadowolenie jest wyraźnie niższe. Węgry mają 64%, Grecja 66%, Irlandia 68%. I ciekawostka, która mocno wybija się w raporcie: Irlandia ma najwyższy w Europie poziom niezadowolenia, bo co piąta osoba deklaruje, że nie jest zadowolona ze swoich warunków mieszkaniowych. W kolejnych krajach z podwyższonym niezadowoleniem, jak Malta i Hiszpania, to jest już 14%. To pokazuje, że Irlandia odstaje wyraźnie, drugi rok z rzędu.

Zadowoleni z czego dokładnie? Dom robi różnicę

Raport bardzo czytelnie pokazuje, że satysfakcja nie zależy tylko od kraju, ale też od typu nieruchomości.

Osoby mieszkające w domach częściej deklarują zadowolenie niż te w mieszkaniach. W liczbach wygląda to tak: 80% satysfakcji w domach versus 73% w mieszkaniach. Jeszcze wyżej wypadają domy jednorodzinne, gdzie satysfakcja rośnie do 82%. To się łatwo rozumie bez żadnych analiz: zwykle chodzi o przestrzeń, prywatność, możliwość „ułożenia życia po swojemu”.

Wykresy kołowe: zadowolenie z domów i mieszkań.

I tu pojawia się temat, który wraca w raporcie jak refren.

Najczęstsza przyczyna niezadowolenia: „za mało miejsca”

Wśród osób niezadowolonych brak przestrzeni jest najczęściej wskazywaną przyczyną. Deklaruje to 37% niezadowolonych, a wśród młodszych roczników (Gen Z i Millenialsi) rośnie to do 42%.

Co ciekawe, raport pokazuje też, gdzie ten problem jest najczęściej zgłaszany. Najwyżej wypada Holandia (51%), tuż za nią Polska (48%), a dalej Wielka Brytania (44%). To jest bardzo „życiowy” wniosek, bo on nie mówi: „ludzie chcą luksusu”. On mówi: ludzie chcą oddechu. Dodatkowego pokoju, lepszego układu, sensowniejszej przestrzeni do pracy i codzienności.

Co jeszcze psuje satysfakcję?

Raport podaje też kolejne, bardzo konkretne źródła niezadowolenia.

Drugim mocnym czynnikiem jest zbyt wysoka cena mieszkań, wskazywana przez 34% badanych w Europie. I tu są duże różnice: na Malcie mówi tak aż 58% respondentów, a w Austrii 50%. To pokazuje, że nawet kraje z wysoką satysfakcją mogą jednocześnie odczuwać presję cenową.

Dalej pojawia się temat jakości technicznej budynków. Słaba wentylacja lub izolacja dotyczy 29% mieszkańców Europy, a na Węgrzech sięga aż 51%. Do tego dochodzą problemy z wilgocią lub pleśnią, które deklaruje 25% Europejczyków. W Portugalii ten odsetek jest szczególnie wysoki, bo wynosi 39%, choć warto dodać, że w porównaniu z ubiegłym rokiem spadł tam wyraźnie.

Co ciekawe, najmniej osób narzeka na dostęp do lokalnych udogodnień. To tylko 9% wskazań, co sugeruje, że infrastruktura i codzienna „logistyka życia” w większości miejsc Europy działa całkiem dobrze.

Kto jest najbardziej zadowolony?

Raport pokazuje kilka różnic, które są proste, ale bardzo wymowne.

Po pierwsze, wiek. Najczęściej zadowolone są osoby powyżej 44 roku życia. W najstarszych grupach (tzw. pokolenie Silent) satysfakcja sięga 93%, wśród Baby Boomersów 84%, a w pokoleniu X 75%. W skrócie: im więcej stabilizacji życiowej, tym częściej pojawia się poczucie, że warunki mieszkaniowe są „w porządku”.

Po drugie, miasto i wieś. W większości krajów to mieszkańcy wsi deklarują najwyższą satysfakcję, ale jest wyjątek: Turcja, gdzie bardziej zadowoleni są mieszkańcy miast i ich satysfakcja sięga 87%.

Po trzecie, płeć. W skali Europy mężczyźni deklarują nieco wyższe zadowolenie (78%) niż kobiety (75%), a największa różnica pojawia się na Malcie.

I jeszcze jedna rzecz, która w Europie ciągle ma znaczenie: własność

To jest w raporcie bardzo wyraźne: satysfakcja jest mocno związana z tym, czy mieszkanie jest własne, czy wynajmowane. Właściciele wypadają zdecydowanie lepiej, a różnica jest na tyle duża, że przewija się później przez kolejne części raportu jako jeden z fundamentów europejskiego rynku mieszkaniowego.

Jak blisko są Europejczycy od zakupu swojego pierwszego domu?

To jest ten moment raportu, w którym widać coś bardzo ludzkiego: marzenie o pierwszej nieruchomości w Europie wcale nie zniknęło. Ono nadal jest mocne, tylko droga do niego bywa dłuższa, bardziej „do policzenia” i często zależna od tego w jakim kraju żyjesz.

Na poziomie ogólnym nastroje są zaskakująco konkretne. W skali Europy 18% badanych mówi: „kupię swoją pierwszą nieruchomość w ciągu 3–5 lat”. A 11% deklaruje, że chce to zrobić nawet w ciągu dwóch lat. To nie jest jeszcze większość, ale to wcale nie jest mało. To jest duża grupa ludzi, którzy realnie planują, a nie tylko „kiedyś tam”.

Wśród krajów, które szczególnie mocno wierzą w ten scenariusz, wyróżnia się Luksemburg. Tam aż 34% respondentów zakłada, że zostanie właścicielami w perspektywie 3–5 lat. I to jest świetny przykład, jak bardzo „średnia europejska” potrafi się różnić od tego, co dzieje się na konkretnych rynkach.

Młodzi mają w sobie najwięcej wiary i to widać w liczbach

Raport jasno pokazuje, że największy optymizm mają najmłodsze grupy. Pokolenie Z wypada tu najmocniej, bo 27% z nich uważa, że kupi swoją pierwszą nieruchomość w ciągu 3–5 lat. U Millenialsów to 23%. W praktyce oznacza to, że spora część młodych Europejczyków wciąż myśli o własności jako o czymś realnym, a nie abstrakcyjnym.

Jednocześnie raport dodaje ważny szczegół: część młodych mówi wprost, że to jednak potrwa dłużej. Jedna czwarta Pokolenia Z i 15% Millenialsów zakłada zakup dopiero w perspektywie 10 lat. Czyli nadzieja jest, tylko horyzont bywa różny.

Kobiety częściej mówią „może się nie udać”

To jest jeden z bardziej wyrazistych fragmentów tej części raportu, bo pokazuje różnicę, której często nie widać w codziennych rozmowach. W Europie 32% kobiet uważa, że nigdy nie będzie w stanie kupić nieruchomości. Wśród mężczyzn to 24%.

To nie jest „drobna różnica”. To jest inny poziom wiary w możliwość dojścia do celu. I to później bardzo ładnie łączy się z tym, co raport pokazuje w obszarze barier finansowych i poczucia bezpieczeństwa.

Gdzie widać najwięcej pesymizmu?

Raport wskazuje też kraje, gdzie odsetek osób niewierzących w zakup „kiedykolwiek” jest szczególnie wysoki. Wyróżniają się tu Czechy, gdzie taki pogląd deklaruje 44% respondentów, oraz Słowenia z wynikiem 39%. W Chorwacji z kolei 29% osób nie wierzy, że kiedykolwiek zostanie właścicielem.

To ważne, bo pokazuje, że „Europa” jako całość nie ma jednego nastroju. W jednych miejscach dominuje planowanie i wiara, w innych bardziej ostrożność i przekonanie, że rynek jest poza zasięgiem.

Duże miasta wierzą bardziej niż małe miejscowości

Bardzo ciekawie wypada też porównanie optymizmu w zależności od rodzaju miejsca zamieszkania. W dużych miastach tylko 20% badanych uważa zakup za niemożliwy. W małych miejscowościach ten odsetek rośnie aż do 36%.

To brzmi jak prosty wniosek, ale ma ogromne znaczenie. W praktyce dostępność rynku, praca, dochody i tempo życia wciąż są mocno „miejskie”. I widać to także w tym, jak ludzie oceniają swoje szanse.

Najtrudniejszy etap? Zwykle wkład własny i czas

Raport przypomina też coś, co w Polsce znamy doskonale: zanim kupisz, musisz uzbierać. Średni czas oszczędzania na pierwszą nieruchomość w Europie wynosi 7,3 roku. Najkrócej trwa to w Finlandii, bo średnio 4 lata, a najdłużej w Niemczech, aż 10,2 roku.

To jest bardzo dobre tło do dalszej części raportu, bo od tego momentu coraz mocniej wchodzą tematy kosztów życia, energii i tego, kto faktycznie ma przestrzeń finansową, żeby podejmować decyzje szybciej.

A co z tymi, którzy wcale nie chcą kupować?

Raport nie zakłada, że każdy musi dążyć do własności. I to jest uczciwe. 15% Europejczyków deklaruje, że nie jest zainteresowanych zakupem nieruchomości. Najczęstszy powód jest dość prosty: część z nich mówi, że są zadowoleni z obecnych warunków i nie czują potrzeby zmiany. Ten sposób myślenia szczególnie mocno widać w Słowenii i na Węgrzech, gdzie takie podejście pojawia się wyjątkowo często.

Koszt posiadania domu i wynajmu: kiedy marzenie zderza się z kosztami

W tej części raport robi coś bardzo cennego. Zdejmuje temat „drogo” z poziomu emocji i pokazuje, kto dokładnie czuje presję kosztów i w jakich sytuacjach ta presja jest największa. Bo w praktyce nie chodzi o to czy ktoś uważa rynek za drogi „ogólnie”. Chodzi o to ile realnie zostaje w portfelu po opłaceniu mieszkania i jak długo trzeba żyć w trybie ostrożnym.

Na poziomie ogólnym obraz jest dość klarowny: 34% Europejczyków opisuje swoją sytuację mieszkaniową jako zbyt kosztowną albo finansowo nieosiągalną. Raport wiąże to wprost z tym, co widać w całej Europie od lat: wzrost cen nieruchomości i czynszów. Wskazuje też, że w ostatniej dekadzie ceny nieruchomości wzrosły średnio o około 50%, a czynsze o około 18%. To wystarczy, żeby nawet przy stabilnych dochodach coraz więcej osób miało poczucie, że „dom to projekt”, a nie zakup z marszu.

Najmocniej tę presję czuje młodsze pokolenie. W grupie Gen Z aż 46% mówi wprost, że ceny nieruchomości są po prostu zbyt wysokie. I to wcale nie jest „narzekanie młodych”. To bardzo logiczna reakcja rynku na moment życia, w którym dopiero buduje się kapitał i oszczędności.

Ile dochodu zjada mieszkanie?

Raport schodzi z „wrażeń” do konkretów i pokazuje, jak dużą część domowego budżetu pochłaniają koszty mieszkaniowe.

W całej Europie 23% badanych deklaruje, że wydaje na mieszkanie ponad 40% miesięcznego dochodu. Jeszcze mocniej brzmi kolejna liczba: 12% mówi, że koszty mieszkania i mediów pochłaniają im ponad połowę dochodów. Z drugiej strony, spora grupa mieści się w bardziej „spokojnych” widełkach. 21% przeznacza na mieszkanie od 21% do 30% dochodu.

I tu pojawia się pierwsza ważna różnica, która w raporcie wraca kilka razy: najbardziej obciążone są gospodarstwa jednoosobowe. Wśród osób mieszkających samotnie aż 17% mówi, że mieszkanie pochłania im ponad połowę dochodu. Dla porównania, wśród osób mieszkających z partnerem to 10%, a wśród mieszkających z rodzicami również 10%. Samotne mieszkanie bywa wygodne, ale w liczbach wychodzi, że jest też finansowo najtrudniejsze.

Wynajem vs własność: tu widać prawdziwą różnicę

Raport pokazuje też coś co dla wielu osób jest intuicyjne, ale dopiero w danych widać skalę.

Najemcy częściej czują duże obciążenie kosztami niż właściciele. Aż 22% najemców mówi, że koszty mieszkaniowe przekraczają połowę ich miesięcznego dochodu. Wśród właścicieli taką odpowiedź wskazuje tylko 8%.

To jest ważne, bo zmienia perspektywę. Własność potrafi być droga na starcie, ale dla wielu osób daje większą przewidywalność w czasie. Wynajem z kolei, nawet jeśli bywa wygodny, częściej trzyma budżet w napięciu.

Są kraje, gdzie to naprawdę widać

Raport podaje też konkretne przykłady, które pokazują, jak różnie wygląda „dostępność mieszkania” w zależności od rynku.

Na Malcie aż 21% gospodarstw domowych przeznacza na mieszkanie ponad połowę dochodów. Z drugiej strony są kraje, gdzie ten wskaźnik jest dużo niższy. W Bułgarii i na Litwie to tylko 6%. To ogromna różnica i świetny dowód na to, że „Europa” nie jest jedną historią.

Ciekawy jest też wątek miasto kontra wieś. W większości przypadków miejsce zamieszkania nie robi aż takiej różnicy, bo około 12% zarówno w miastach, jak i na obszarach wiejskich deklaruje wydatki przekraczające połowę dochodu. Ale raport pokazuje wyraźny wyjątek: Turcja. Tam w dużych miastach aż 19% mieszkańców wydaje na mieszkanie ponad połowę dochodów, podczas gdy na wsi ten problem praktycznie nie występuje. To przykład kraju, w którym różnice kosztów życia między miastem a resztą kraju są szczególnie ostre.

Jak Europejczycy oceniają swoją „zdolność do płacenia” kosztów mieszkania?

Raport pyta wprost o to, jak ludzie radzą sobie z kosztami mieszkania rozumianymi szeroko, czyli nie tylko czynsz czy rata, ale też rachunki za wodę, gaz i energię.

Wynik jest dość stabilny: 45% mówi, że nie ma problemów finansowych, 38% twierdzi, że „radzi sobie” mimo trudności, około 11% przyznaje, że ma problemy, a 6% ma poważne problemy finansowe.

I znów, różnice między krajami robią wrażenie. Jeśli spojrzeć na tych, którzy mówią „ledwo wiążę koniec z końcem”, to najbardziej widać to w Turcji (28%) i Grecji (27%). Z drugiej strony, w kategorii zadowolenia z kosztów mieszkaniowych wyróżnia się Holandia, gdzie aż 80% deklaruje satysfakcję z poziomu kosztów. Dla porównania, najniższe wyniki zadowolenia z kosztów mieszkaniowych pojawiają się w Grecji (23%) i Turcji (25%). W środku stawki mamy między innymi Polskę z wynikiem 55% zadowolenia z kosztów mieszkaniowych. To ważne rozróżnienie, bo możemy być zadowoleni z samego mieszkania, ale jednocześnie różnie oceniać jego koszty.

Skąd biorą się pieniądze na start?

Raport bardzo ładnie pokazuje, że mimo presji kosztowej ludzie wciąż znajdują sposoby, żeby wejść na rynek. Część z nich robi to dzięki oszczędzaniu, część dzięki wsparciu bliskich.

W skali Europy 28% badanych deklaruje, że udaje im się uzbierać wkład własny w czasie krótszym niż pięć lat. Jest też ciekawy przykład kraju, w którym to idzie wyjątkowo szybko. W Finlandii 16% respondentów deklaruje, że osiągnęło ten cel w mniej niż rok.

Jednocześnie raport mówi wprost o roli rodziny. W Europie 26% osób polegało na darowiźnie pieniężnej przy zakupie pierwszej nieruchomości. W Grecji to aż 38%, co pokazuje, jak silnie wsparcie rodziny potrafi kompensować realia rynku. Z kolei w Finlandii i Holandii tylko 12% deklaruje taką pomoc. To świetny przykład różnic kulturowych i rynkowych, które potem przekładają się na tempo „wchodzenia w dorosłe życie mieszkaniowe”.

Kredyt hipoteczny: długi, ale zwykle z widocznym końcem

Raport podkreśla, że kredyt w Europie wciąż bywa trudny do uzyskania, ale jednocześnie większość właścicieli widzi przed sobą dość realny horyzont spłaty. Najczęściej pada przedział 10 do 20 lat. Prawie co piąty właściciel, dokładnie 19%, spodziewa się spłacić kredyt w ciągu pięciu lat lub szybciej, a tylko około 7% uważa, że spłata potrwa dłużej niż 30 lat.

Co ciekawe, na tempo spłaty wpływa też sposób życia. Wśród właścicieli 38% osób mieszkających samotnie i 34% mieszkających z partnerem spodziewa się spłaty w ciągu dziesięciu lat. Natomiast wśród osób mieszkających z rodzicami lub dalszą rodziną ten odsetek spada do 19%. Raport pokazuje też różnice w typie nieruchomości. Właściciele domów jednorodzinnych częściej mają dłuższy horyzont spłaty. Prawie co czwarty, czyli 24%, spodziewa się spłacać kredyt ponad 20 lat. Z kolei właściciele mieszkań i apartamentów częściej są bliżej końca, bo 39% z nich spodziewa się spłaty w ciągu dziesięciu lat.

Są też wyraźne różnice krajowe. Raport wskazuje, że w Finlandii i Holandii wiele osób spodziewa się spłacić kredyt w ciągu dziesięciu lat. Z kolei właściciele domów w Grecji i Turcji częściej spłacają kredyty przez 20 lat lub dłużej.

Co to wszystko nam mówi?

Ten dział mówi coś bardzo praktycznego: koszt mieszkania to dziś nie tylko cena zakupu. To także udział w miesięcznym budżecie, przewidywalność rachunków i tempo budowania stabilności. I w zależności od kraju, formy zamieszkania i etapu życia ta sama decyzja może być odczuwana jako wygodna albo jako ciągłe „spinanie”.

Koszty energii: czuły punkt

Jeśli jest jedna rzecz, która w ostatnich latach potrafiła zepsuć domowy spokój szybciej niż rata kredytu, to są to właśnie rachunki za energię. Raport mówi wprost: ceny energii co prawda spadły względem szczytu z 2022 roku, ale nadal są wyraźnie wyższe niż przed pandemią, między innymi przez wojnę w Ukrainie, zakłócenia w łańcuchach dostaw i napięcia geopolityczne. 

I teraz dobra wiadomość, która ustawia tę część w dość spokojnym tonie. W skali Europy 45% respondentów deklaruje, że bez problemu opłaca rachunki za energię, a kolejne 39% mówi, że radzi sobie z tym tematem.  Czyli większość gospodarstw domowych znalazła sposób, żeby to „udźwignąć”.

Ale różnice między krajami są ogromne i to one robią tu całą historię.

Gdzie energia naprawdę boli, a gdzie jest pod kontrolą?

W raporcie jest świetna tabelka, która pokazuje dwa wskaźniki dla każdego kraju: odsetek osób, które mają trudności z opłacaniem energii oraz tych, które czują się z tym komfortowo. I to bardzo porządkuje dyskusję.

W skali Europy 16% badanych mówi o trudnościach, a 45% czuje się komfortowo. 

Są jednak kraje, gdzie presja jest dużo mocniejsza. Grecja jest tu najbardziej wyraźnym przykładem: 34% respondentów mówi o trudnościach, a komfort deklaruje tylko 16%.  Co więcej, raport rozbija to jeszcze dokładniej: w Grecji 23% mówi o trudnościach, a kolejne 11% o naprawdę dużych trudnościach. 

W grupie krajów, gdzie problem jest częstszy, mamy też: Węgry (24%), Irlandię (23%), Turcję (22%), Rumunię (22%) i Maltę (22%). 

Z drugiej strony są rynki, które wyglądają jak „zielona strefa spokoju”. Holandia wypada fenomenalnie: tylko 4% deklaruje trudności, a aż 79% czuje komfort.  Bardzo dobrze wypada też Portugalia, gdzie trudności deklaruje 9%, a komfort aż 67%. 

A Polska? Tu widać zdrowy środek

Polska w tej części raportu wygląda stabilnie i to jest naprawdę dobry sygnał. Trudności z opłacaniem energii deklaruje 13%, a komfort 58%. 

To jest ten typ wyniku, który dobrze pasuje do naszej codzienności: wielu z nas nadal liczy rachunki i zwraca uwagę na koszty, ale jednocześnie duża część gospodarstw domowych ma poczucie, że da się to przewidzieć i udźwignąć.

I to jest też ważny kontekst dla rozmów o nieruchomościach w Polsce. Coraz częściej pytania kupujących i najemców kręcą się nie wokół samej ceny zakupu, tylko wokół tego, ile będzie kosztowało życie w tym mieszkaniu. Różnica między „ładne” a „rozsądne w utrzymaniu” potrafi być dziś bardzo konkretna.

Ciekawy detal: wspólne mieszkanie nie zawsze rozwiązuje problem

Raport ma jeden fragment, który zaskakuje, bo idzie pod prąd intuicji. Najczęściej trudności z kosztami energii deklarują osoby mieszkające z rodzicami partnera. To aż 26% wskazań. 

To pokazuje prostą rzecz: wspólne mieszkanie często jest rozwiązaniem „z konieczności”, ale nie zawsze oznacza niższe koszty albo mniejszą presję. Czasem wręcz przeciwnie.

Co z tego wynika w praktyce?

Ta część raportu bardzo ładnie domyka temat jednym wnioskiem: energia stała się elementem, który realnie wpływa na decyzje mieszkaniowe. Nie tylko na to, czy ktoś kupuje czy wynajmuje, ale też na to, jakiego standardu szuka, jak patrzy na ogrzewanie, izolację, wentylację i ogólną „energochłonność” mieszkania.

I to jest idealny most do kolejnego rozdziału, bo kiedy rachunki mają znaczenie, naturalnie wracamy do pytania: kto w ogóle myśli o przeprowadzce i kto ma do niej największą gotowość.

Kto najprawdopodobniej się przeprowadzi?

W tej części raportu dzieje się coś ciekawego, bo obala jeden popularny mit. Łatwo założyć, że skoro mieszkanie bywa drogie, a koszty energii potrafią boleć, to ludzie masowo chcą zmieniać miejsce zamieszkania. Tymczasem Europa wcale nie żyje w trybie pakowania kartonów.

W skali całego badania 65% respondentów mówi wprost, że nie planuje przeprowadzki. A tylko 17% deklaruje, że przeprowadzi się w ciągu najbliższego roku. To dość wyraźnie pokazuje, że dla większości Europejczyków dom i mieszkanie są raczej „bazą”, którą się stabilizuje, niż czymś, co zmienia się co chwilę.

I właśnie dlatego warto spojrzeć na tych 17%, bo to jest grupa, która napędza ruch na rynku. Raport pokazuje, kto w niej dominuje i z jakich powodów.

Młodzi ruszają się częściej

Najbardziej mobilne jest pokolenie Z. W tej grupie aż 27% planuje przeprowadzkę w ciągu roku. U Millenialsów to 23%. Im starsza grupa, tym większa stabilizacja i mniejsza chęć zmian. To się dobrze spina z codziennością, bo w młodszym wieku życie naturalnie szybciej się zmienia. Zmiana pracy, przeprowadzka „bliżej”, wejście w związek, pierwsze dziecko. To jest etap, w którym lokalizacja i metraż potrafią się dezaktualizować w dwa lata.

Najemcy są bardziej mobilni niż właściciele

To chyba najbardziej intuicyjna rzecz w raporcie, ale warto ją powiedzieć wprost. Najem daje większą elastyczność, więc najemcy częściej planują przeprowadzkę niż właściciele. Jeśli ktoś ma kredyt i „ustawione życie”, zwykle nie zmienia adresu bez powodu. Jeśli ktoś wynajmuje, dużo łatwiej podejmuje decyzję, że zmieni standard, cenę albo okolicę.

Największy czynnik? Koszty, ale rozumiane szeroko

Kiedy raport pyta, dlaczego ludzie planują przeprowadzkę, na pierwszy plan wychodzą powody bardzo praktyczne. Część osób szuka tańszych warunków, część chce zmienić standard, część chce „lepiej dopasować” miejsce do życia, a nie tylko do budżetu.

Co ważne, raport pokazuje też że największą barierą w przeprowadzce są również koszty. I to nie tylko koszty samego mieszkania, ale też cały „pakiet przeprowadzkowy”. Nowe opłaty, wyposażenie, remonty, przeprowadzka, często kaucje i formalności. Dlatego wiele osób, nawet jeśli myśli o zmianie, odwleka ją do momentu, gdy „będzie bezpieczniej”.

Kraje różnią się mobilnością bardziej, niż się wydaje

W raporcie widać, że Europa nie ma jednego stylu życia w tej kwestii. Są rynki bardziej stabilne, gdzie ludzie rzadziej się przeprowadzają, i są takie, gdzie mobilność jest naturalnie większa.

Wyróżnia się też wątek przeprowadzki do innego kraju. Sporo osób mówi, że rozważyłoby taki scenariusz, gdyby miał poprawić jakość życia. Ale realnie przeprowadzek międzynarodowych jest niewiele. To raczej „pomysł w głowie” niż masowe zjawisko. W praktyce wciąż wygrywają więzi rodzinne, praca, stabilność i przywiązanie do miejsca.

Mapa popularnych krajów do przeprowadzki Europejczyków.

Polska perspektywa: u nas też dominuje stabilizacja

W Polsce to dobrze rezonuje. Nawet jeśli ktoś rozważa zmianę, bardzo często chce ją zrobić raz, a dobrze. Mamy w sobie dużo pragmatyzmu. Jeśli się przeprowadzamy, to zwykle po to, żeby poprawić jakość życia na lata, a nie na chwilę. Dlatego polski rynek mocno reaguje na rzeczy praktyczne: układ, koszty utrzymania, infrastruktura, bezpieczeństwo okolicy.

Co z tego wynika?

Ta część raportu zostawia dość jasny obraz: Europa jest stabilna, ale ma swoją grupę „w ruchu”. To przede wszystkim młodsi i najemcy, czyli osoby, u których życie i decyzje mieszkaniowe zmieniają się szybciej. I to oni w największym stopniu odpowiadają za dynamikę rynku w kolejnych latach.

A teraz przechodzimy do ostatniej sekcji z Twojej listy, która fajnie domyka cały raport, bo pokazuje mieszkanie jako element codzienności, nie tylko finansów.

Styl życia w Europie

W tej części raport robi coś, co lubię najbardziej: przestaje mówić o mieszkaniach jak o produkcie, a zaczyna mówić o nich jak o codziennym życiu. Bo rynek rynkiem, ceny cenami, ale finalnie liczy się to, z kim mieszkamy, kiedy decydujemy się „zamieszkać razem”, jak szybko się usamodzielniamy i czy w naszym domu jest przestrzeń nie tylko na rzeczy, ale też na relacje.

Partnerstwo i mieszkanie razem

W Europie „efekt partnera” jest bardzo wyraźny. Większość dorosłych mieszka dziś z partnerem lub małżonkiem (59%), a życie solo deklaruje 19% badanych. Z rodzicami mieszka 12%. I już w tych liczbach widać, że dla wielu osób mieszkanie jest projektem, który łatwiej ogarnia się we dwójkę, nie tylko emocjonalnie, ale też finansowo.

Co ciekawe, raport pokazuje, jak szybko pary przechodzą od „chodzimy ze sobą” do „mieszkamy razem”. 25% zamieszkuje wspólnie w pierwszym roku związku, a 48% robi to w ciągu dwóch lat. Czyli prawie połowa par dość szybko uznaje, że wspólny adres to naturalny krok.

Są też konkretne różnice między krajami. Francuzi czekają najdłużej, średnio 4 lata przed wspólnym zamieszkaniem. Brytyjczycy decydują się szybciej, średnio po 2 latach i 4 miesiącach. Ciekawie wypadają też pokolenia: Gen Z jest najszybsze (2 lata i 8 miesięcy), a Pokolenie X najbardziej „bez pośpiechu” (3 lata i 4 miesiące). To brzmi logicznie: młodsi szybciej wchodzą w etap wspólnego życia, starsi częściej mają już stabilizację i inne tempo decyzji.

I jeszcze jedna rzecz, bardzo praktyczna: miejsce zamieszkania zmienia dynamikę. W dużych miastach 47% par zamieszkało razem w ciągu dwóch lat, a na wsi 50%. Niby drobna różnica, ale raport tłumaczy ją prosto: w miastach często dochodzą mniejsze metraże, wyższe koszty i większa potrzeba niezależności, więc nie zawsze „opłaca się” przyspieszać.

Rodzina jako realne wsparcie, nie tylko „miły dodatek”

W raporcie mocno wybrzmiewa to, że rodzina w Europie jest realnym elementem układanki mieszkaniowej. Wśród osób, które planują zakup, 26% mówi wprost: „gdybym miał/miała partnera, łatwiej byłoby kupić”. Najczęściej wskazywane jest to w Holandii (33%), Portugalii (33%) i Niemczech (31%), a najrzadziej w Turcji (19%), Czechach (20%) i na Malcie (22%).

Ale wsparcie to nie tylko partner. To też rodzina w sensie finansowym. Wśród osób, które chcą kupić, około 13% liczy na pomoc rodziny lub znajomych w formie pożyczki/darowizny, a kolejne 13% wskazuje na spadek. Z kolei wśród tych, którzy już kupili, 59% przyznaje, że przy pierwszym zakupie pojawił się jakiś wkład rodziny, a 30% mówi, że ich wkład własny pochodził z dziedziczenia, darowizny lub innych środków niezwiązanych bezpośrednio z wynagrodzeniem.

Raport zauważa też różnice płciowe w dostępie do takiego wsparcia: 43% kobiet nie dostało żadnego rodzinnego wkładu przy zakupie domu, w porównaniu do 39% mężczyzn. A pomoc w formie darowizny pieniężnej deklaruje 28% mężczyzn i 25% kobiet.

Kiedy Europa się usamodzielnia i dlaczego czasem to trwa

Usamodzielnienie w Europie ma swój rytm, ale nie jest jednolite. Średnio pierwszy raz „na swoim” ludzie zaczynają mieszkać w wieku 23 lat. Najwcześniej dzieje się to w Finlandii (21 lat), a najpóźniej w Hiszpanii (26 lat).

Są też różnice między kobietami i mężczyznami. 77% kobiet wyprowadza się z domu rodzinnego przed 25. rokiem życia, wśród mężczyzn to 70%. I dochodzi jeszcze czynnik lokalizacji. Osoby z miejsc odizolowanych częściej wyprowadzają się przed 18. rokiem życia (31%) niż osoby z miasteczek (19%) czy miast (19%). W tle jest prosta prawda: wiele młodych osób rusza do większych ośrodków po edukację, pracę i niezależność.

Raport pokazuje też silne różnice pokoleniowe: Gen Z najczęściej mieszka z rodzicami (42%), podczas gdy u Millenialsów to 12%, a u Pokolenia X tylko 7%. To się mocno spina z kosztami. I tu pojawia się ważne zdanie raportu, które brzmi bardzo „życiowo”: mieszkanie z rodzicami bywa jednocześnie koniecznością i strategią.

Wśród osób mieszkających z rodzicami 43% mówi, że po prostu nie stać ich na wynajem lub zakup. W Irlandii rośnie to do 62%, a w Grecji do 59%. Jednocześnie 39% aktywnie oszczędza, żeby się wyprowadzić. A 33%… po prostu lubi mieszkać razem. Najmocniej widać to w Turcji (53%).

Wielopokoleniowość i opieka: temat, który rośnie

Raport pokazuje też, że Europa coraz częściej „organizuje mieszkanie” pod opiekę i relacje rodzinne. Nie ma tu klasycznego podziału płci: 26% mężczyzn i 26% kobiet mieszka z rodzicami po to, by się nimi opiekować.

To wchodzi też na poziom inwestycji w dom. Około 13% respondentów dostosowało swoją nieruchomość, dodając elementy ułatwiające dostępność. Liderem jest Luksemburg (42%), a Szwajcaria (36%) wyróżnia się tym, że często przekształca pokój lub garaż w przestrzeń do opieki.

Ciekawa jest też dynamika tego, kto do kogo się przeprowadza. Wśród opiekunów 29% wprowadziło się do rodziców (a w Holandii to aż 88%), a 21% wprowadziło rodziców do siebie. W tym drugim rozwiązaniu mocno wyróżniają się Irlandia (41%) i Wielka Brytania (35%).

I tu mamy bardzo wyraźny polski akcent, który idealnie pasuje do tej części raportu: w Polsce prawie jedna trzecia (32%) osób mieszkających z rodzicami mówi, że robi to właśnie ze względu na opiekę. To więcej niż średnia europejska (26%). Co więcej, u nas częściej działa scenariusz „dzieci przeprowadzają się do rodziców”, a nie odwrotnie: wśród opiekunów 32% wprowadziło się do rodziców (Europa: 29%), a 17% wprowadziło rodziców do siebie (Europa: 21%). To bardzo czytelnie pokazuje, że „mieszkanie” to czasem po prostu decyzja o tym, jak organizujemy rodzinę.

Jak blisko rodziny mieszkają Europejczycy?

Europa jest mocno „rodzinna” w sensie geograficznym. 40% badanych mówi, że na święta do rodziny ma mniej niż godzinę drogi. Tylko 4% podróżuje ponad 10 godzin. Na wsi jest jeszcze bliżej: 38% potrzebuje mniej niż godziny, a 17% nie musi podróżować wcale. W dużych miastach wygląda to inaczej: 34% ma mniej niż godzinę, ale jednocześnie 17% musi jechać ponad 5 godzin.

Jest też pytanie, które brzmi zabawnie, ale mówi sporo o relacjach: czy świętowanie z rodziną sprawia, że chciałoby się mieszkać dalej, żeby nie odwiedzać jej tak często. Większość Europy odpowiada „nie”: 65% nie zgadza się z tym stwierdzeniem, a najbardziej stanowczy są Węgrzy (84%). Jednocześnie około 15% mówi, że jednak tak. Najmocniej widać to na Malcie (36%), a na drugim biegunie jest Chorwacja (6%).

„Otwarte drzwi” Europy, czyli jak czujemy się z gośćmi

To jest bardzo wdzięczna część raportu, bo pokazuje, jak mieszkanie wpływa na życie społeczne. Na poziomie ogólnym Europa wygląda dość towarzysko: 75% czuje się komfortowo, zapraszając przyjaciół do domu. Przy partnerach lub osobach, z którymi się spotykamy, komfort spada do 61%. Przy współpracownikach jest bardzo podobnie: 59%.

W zapraszaniu przyjaciół liderem jest Holandia (86%), zaraz za nią Finlandia (84%) i Włochy (82%). Na końcu skali są Bułgaria (67%), Litwa (68%) i Słowenia (68%).

Przy partnerach najwyższy komfort deklarują Luksemburczycy (75%), potem Szwajcarzy (69%), Finowie (68%) i Włosi (68%). Najniższy poziom w tej kategorii mają Węgry (52%) i Grecja (54%).

Przy współpracownikach wyróżnia się Szwajcaria (71%), a najniżej wypadają Węgry (48%), Finlandia (47%) i Malta (45%).

Są też kraje, gdzie ludzie deklarują, że łatwiej zaprosić kolegę z pracy niż partnera. Czechy (60% współpracownicy, 54% partner), Portugalia (67% vs 61%) i Grecja (60% vs 54%) są tu najbardziej wyraźne.

Wiek robi różnicę w przypadku partnerów: 70% Gen Z czuje się komfortowo, zapraszając partnera, ale w grupie 55+ to już 52%.

Raport dopytuje też, dlaczego część osób unika gości. Najemcy robią to odrobinę częściej (15%) niż właściciele (12%). A wśród tych, którzy czują się niekomfortowo, najczęściej padają bardzo prozaiczne powody: brak miejsca (21%), zły stan techniczny (20%), czasem bałagan (14%) albo po prostu „czynnik rodzinny” (15%).

Polski kontekst

U nas z jednej strony dużo osób trzyma koszty w ryzach: 78% gospodarstw przeznacza mniej niż 40% dochodu na czynsz lub ratę, a 55% opisuje swoje koszty mieszkaniowe jako komfortowe. Z drugiej strony, komfort bywa okupiony decyzjami, których nie widać w tabelach: 52% deklaruje, że ograniczyło wydatki na wakacje, żeby móc spłacać kredyt.

Polska ma też swoje charakterystyczne liczby w stylu życia: 15% mieszka z rodzicami (powyżej europejskiej średniej), 14% mieszka samodzielnie (mniej niż europejska średnia), a średni wiek rozpoczęcia samodzielnego życia to 25 lat (Europa: 23). Czas „do wspólnego zamieszkania” jest praktycznie taki sam jak w Europie: 3,3 roku.

I jeszcze jeden smaczek, który łączy styl życia z mobilnością: 27% Polaków rozważa przeprowadzkę za granicę dla lepszej jakości życia, co jest blisko europejskiej średniej, ale jednak trochę niżej.

To wszystko prowadzi do jednego wniosku, bardzo „ludzkiego”: w Europie dom nadal jest marzeniem, ale coraz częściej jest też projektem rodzinnym, w którym partnerstwo, pomoc bliskich, opieka i codzienne koszty mają realną wagę. I to jest chyba najbardziej aktualna definicja „trendów mieszkaniowych” w 2025 roku.

Zakończenie

Gdy zbierze się te wszystkie wątki w całość, obraz jest zaskakująco spójny. Europa w większości jest zadowolona z warunków mieszkaniowych, ale jednocześnie coraz wyraźniej widać, że decyzje mieszkaniowe przestały być „o samym mieszkaniu”. Dziś to jest decyzja o codzienności. O tym, czy jest przestrzeń na życie, czy koszty da się przewidzieć, czy rachunki nie robią niespodzianek i czy dom wspiera rytm rodziny, a nie wymusza ciągłe kompromisy.

Z perspektywy Polski ten raport działa jak lustro. Z jednej strony pokazuje, że nasze dylematy wcale nie są wyjątkowe. Koszty, droga do pierwszej nieruchomości, energia, mobilność to tematy wspólne dla wielu krajów. Z drugiej strony widać też nasze lokalne „polskie akcenty” w stylu opieki nad rodzicami, podejściu do własności czy pragmatycznym liczeniu kosztów. I to jest najcenniejsze w takim zestawieniu: nie chodzi o to, żeby porównywać się „kto ma lepiej”, tylko żeby zobaczyć, jak różne kraje rozwiązują podobne napięcia i co z tego da się przełożyć na własne decyzje.

Jeśli ten raport ma zostawić jedną myśl na koniec, to chyba tę: mieszkanie w 2026 roku to nie jest tylko metraż i adres. To coraz częściej decyzja o jakości życia, poczuciu bezpieczeństwa i o tym, jak ma wyglądać codzienność przez najbliższe lata. A to oznacza, że dobre decyzje mieszkaniowe będą coraz częściej „mądre”, a nie tylko „ładne”.

Jak powstał raport?

Warto dodać, skąd biorą się te liczby. Europejski Raport Trendów Mieszkaniowych 2025 został opracowany przez RE/MAX Europe na podstawie dużego badania ankietowego zrealizowanego w 23 krajach Europy na próbie ponad 21 tysięcy dorosłych osób. Badanie przeprowadzono w sierpniu 2025 roku, a wyniki były ważone tak, aby odzwierciedlały strukturę populacji w każdym kraju. Dzięki temu raport nie opiera się na pojedynczych opiniach czy lokalnym „szumie”, tylko pokazuje porównywalny obraz nastrojów i decyzji mieszkaniowych w różnych częściach Europy.

Na koniec: jeśli chcesz wejść w świat nieruchomości

Jeśli czytasz takie raporty z ciekawością, łączysz liczby z życiem i widzisz, że nieruchomości to coś więcej niż „sprzedaż mieszkania”, to być może to jest kierunek również dla Ciebie. Rynek w Polsce i w Europie naprawdę się zmienia, a wraz z nim rośnie znaczenie ludzi, którzy potrafią dobrze prowadzić klienta przez decyzje mieszkaniowe. Spokojnie, konkretnie i profesjonalnie.

Jeżeli chcesz być częścią tego świata, zapraszam Cię do współpracy jako agent nieruchomości w RE/MAX Unity w Lublinie. Wejdź na stronę Kariera, umów krótkie spotkanie informacyjne online albo od razu aplikuj do nas. Zobaczysz, jak wygląda praca od środka, jakie mamy wsparcie, narzędzia i standard działania, a potem sam zdecydujesz, czy to jest Twoja droga. Do zobaczenia 👋

Nowe artykuły prosto na Twój email

Raz w tygodniu otrzymasz od nas informację o nowych publikacjach. Zero spamu, możesz wyłączyć subskrypcję kiedy chcesz.
Zapis na subskrypcję bloga

Strefa Wczesnego Dostępu

Tej nieruchomości nie ma jeszcze na portalach. Poznaj ją zanim wejdzie na rynek.
logo Freedom

Wybrane nieruchomości naszego biura

Codziennie coś innego

Zobacz więcej